Co robi McKinsey w spółkach kolejowych?

Przytaczamy interesujący, i naszym zdaniem ogólnie prawdziwy, komentarz (podpisany Semaforek) z forum internetowego Stowarzyszenia Rozwoju Kolei Górnego Śląska:

"W ubiegłym tygodniu wielu zaskoczyła informacja o zamiarach dalszej likwidacji sieci kolejowej Polski (wg doniesień 4 tys. km linii). Lista jest efektem „prac” firmy konsultingowej McKinsey, która doradza lub doradzała we wszystkich ważniejszych spółkach kolejowych (m. in. w Przewozach Regionalnych i PKP PLK). Warto bliżej przyjrzeć się tej działalności, gdyż większość zaleceń niczym nie różni się od wspaniałych pomysłów przedsiębiorstwa państwowego PKP S.A. z lat 90-tych. Są to przede wszystkim likwidacje i podwyżki cen.

Jak wynika z posiadanych informacji, pracownicy McKinseya kopiują pomysły likwidacyjne które już wielokrotnie przewijały się na naszej kolei. Doradcy proponują likwidacje niemalże wszystkiego wraz z podniesieniem cen dla tego co zostanie. Z naszych podatków finansowane są plany likwidacji majątku narodowego. Zastanawiające jest także że, jedna firma konsultingowa doradza w tak wielu spółkach kolejowych jednocześnie, a są to wszystkie największe – PKP Intercity, PKP PLK, PKP Cargo i Przewozy Regionalne. Czy na pewno zadłużone spółki kolejowe stać na korzystanie z usług tak „doświadczonej i rozległej” korporacji?

W ostatnim okresie „specjaliści” z firmy McKinsey doradzali przede wszystkim Przewozom Regionalnym. To właśnie ich pomysłem było wprowadzenie głośnej podwyżki za kursy z Krakowa do Balic. Ten „racjonalizatorski” pomysł spowodował drastyczny spadek liczby pasażerów i utratę zaufania Urzędu Marszałkowskiego. O możliwych konsekwencjach korporacja zapomniała, co pokazuje jak jest im znane pojęcie ceny zaporowej. Może akurat opuścili ten wykład z mikroekonomii?  Dziś Przewozy Regionalnie musiały wycofać się z podwyżki i obniżyć ceny. Kolejnym efektem współpracy z korporacją McKinsey było wprowadzenie w formie wyśmiewanej przez wszystkich, dopłaty do CMK. Chodziło o jej wprowadzenie jak najszybciej bez względu na wszystko. Teraz dla odmiany w ramach likwidacji dopłaty podwyższona zostanie cena biletów na InterRegio na wszystkich trasach. Więc za porady firmy McKinsey zapłacą już nie tylko jeżdżący ze Śląska do Warszawy, ale także pasażerowie jadący ze Szczecina do Poznania. Żeby oprócz pasażerów działalność firm konsultingowych odczuli także pracownicy i tabor, inna firma przygotowuje plan likwidacji punktów utrzymania taboru. Nikt nie pomyślał o usprawnieniu ich działania celem poprawy ich rentowności. Także nie wzięto pod uwagę ile będzie kosztowało podsyłanie jednostek i pracowników do odległych punktów. Skoro korporacja bierze dużo pieniędzy, to dlaczego nie zatrudnia inżynierów?

Teraz McKinsey wziął się na linie kolejowe. O ile realizacja pomysłów u przewoźnika może nie mieć skutków długofalowych, o tyle u zarządcy infrastruktury przyniesie skutki katastrofalne. Przewidywane konsekwencje bardzo dobrze zostały opisane w artykule Krzysztof Rytla  „Lekarzu, ten lek nie działa”. Kiedy  mamy spodziewać się likwidacji dróg asfaltowych, to znaczy kiedy McKinsey dotrze do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad? Przecież te są jeszcze bardziej nierentowne. Pracownicy firmy konsultingowej najwidoczniej zapomnieli, że celem nadrzędnym zarządcy infrastruktury jest jej należyte utrzymanie. Może zbyt długo uczono ich o USA gdzie dominuje transport drogowy? O polityce transportowej Komisji Europejskiej nic im nie wiadomo? Czy stać nas na utrzymanie dróg dla ciężkich samochodów, które masowo pojawią się na drogach po likwidacji linii kolejowych z listy? Kto po latach weźmie odpowiedzialność za realizację strategii „Tory na Tiry”, mimo że bardziej racjonalną jest „Tiry na Tory”?

„Owoce” współpracy z firmą McKinsey są dość kontrowersyjne. Czy na pewno naszą kolej stać na to, aby wydawała miliony na pomysły, które były już wielokrotnie przerabiane i nie przyniosły efektów? No, ale przecież bankowcy i absolwenci wszelkich szkół ekonomicznych najlepiej się nadają do zarządzania naszą koleją."

Piotr Strębski